Wiersze

Cisza okryła ziemię

Zamieniła pustkę i chaos

Rozlała się po powierzchni ziemi

Uniosła nad wodami

Cisza ukołysała me oczekiwanie

Przemieniła w tęsknotę

Rozlała się jak wino w Kanie

Stała się pragnieniem

Nawróconej Samarytanki

 

***

 

Wróć, Szulemitko

I tańcz

W trudzie

U stóp Najwyższego

Tańcz

Stawiaj kroki

Które pod naciskiem tłumu

Nie cofną się

I popłyną dalej

W rytm melodii

Przygrywanej na flecie

Tańcz!

I raduj się

Estero

Bo oto Pasterz

Wygrywa dla ciebie pieśń

Na fujarce

Wystruganej

Z drzewa Krzyża

 

***

 

Przedzieraj się

Jak przez ciemną kotarę

W przedsionku

W portyku Salomona

Przedzieraj się

A opadnie zasłona

Jak łuski z oczu

Aby ujrzeć w wierze to

Co po ludzku

Przeszło wszelkie granice nadziei

Przedzieraj się

By usłyszeć

Jak Zachariasz

Obietnicę Najwyższego

By powiedzieć jak Maryja

FIAT

W wielkiej niewiadomej

 

***

 

Przyjdź, oblubienico Chrystusa

Aby stanąć na górze

W obecności Pana

Bo oto przechodzi…

Jak przez zamknięte drzwi

Cicho

Niepostrzeżenie

Abyś stała się ciszą

Powiewem łagodnego wiatru

Kroplą

W której zanurzona

Przemieniasz się w Umiłowanego

Oblubienico Baranka

 

***

 

Usiądźmy razem

Jak za dawnych dni

Pod cieniem dębu

Pod namiotem łaski

By znów

Zatrzymać się

I podziwiać

Cud

WSCHODZĄCEGO SLOŃCA

 

***

 

Prowadzisz mnie za rękę

Jak niesfornego malca

Który tupie nogami

 

Prowadzisz,

jak niewidomą siwą staruszkę

która bezradnie

próbuje stawiać kroki naprzód

 

Prowadzisz, jak bieg zdarzeń

W którym jesteś

Głównym bohaterem

 

***

 

Rozlewa się jak atrament

Po białej kartce

By zapisać codzienne historie

Stawiając jak kropki

Krzyż przy każdym AMEN

By nie wymazać gumką buntu

Echa nadziei

Lecz stawiać dalej

Delikatne kroki

Dużymi literami zawierzenia

 

***

 

Pić wodę z dłoni Twego czuwania

Chodzić po moście Twoich słów

Czekać pod dachem Twego Zbawienia

To wejść do grobu

Który kwitnie nowym życiem

 

***

 

piszesz moją historię

zgłoskami swoich myśli

aż mój sen o potędze

wieczności wkrótce się ziści

 

pokrywasz barwną plamą

rozmyte duszy kontury

nie widzę jeszcze dobrze

lecz Tobie to się nie nuży

 

wyrzeźbisz – ja w to wierzę –

kształty nieopisane

i Twoją kariatydą

na tej ziemi się stanę

 

wkomponujesz w zgiełk serca

nokturny odpoczynku

i tak powstanie koncert

modły staną w ordynku

 

Stwórcy nieobce tworzenie

tak jak wieczności trwanie

poddana Tobie w ufności

dziełem Twej Sztuki się stanę

 

****

 

chcę być

i jestem

bo wola ma wartość

przetrwania

 

bo nic

na świecie

niewarte by odejść

w nieznane

 

lecz jest

coś spoza

co trwogą napełnia

lecz kusi

 

by dziś

zostawić

i w podróż ku Bogu

wyruszyć

 

***

i tak jest dobrze

Jezu mój Panie

wiosenne pięknem 

oczarowanie

kwietniowy zachwyt

nad deszczem płatków

delikatnością

narcyzów bratków

 

i tak jest dobrze

w słonecznej chwili

wiedzieć że Stwórca

się nie pomyli

że biegiem kartek

kalendarzowych

wyznaczył losy

chrząszczy majowych

 

i tak jest dobrze

bo oczy mrużąc

pszczół się przyglądam

nowym podróżom

wdychając zapach

przedsionka raju

rozkwitłej ziemi

Twojego kraju

Facebook
Script logo